Na podłódzkich letniskach
otwarcie wystawy 12 czerwca 2007 r. o godz. 18.00
wystawa czynna od 13 czerwca do 31 lipca 2007 r.
Komisarz wystawy: Wiesława Jordan
Pęd do budowania podmiejskich letnich domów i zakładania całych osad letniskowych był
interesującym zjawiskiem obyczajowym i artystycznym zrodzonym w końcu dziewiętnastego wieku.
Dotyczył on zwłaszcza dużych ośrodków miejskich, których mieszkańcy odczuwając już negatywne skutki
wielkoprzemysłowej cywilizacji gorączkowo zapragnęli ucieczki ze zgiełkliwych i zadymionych miast.
W Polsce przodowały w tym Warszawa i Łódź, przy czym nasze miasto w pewnym stopniu naśladowało
bardziej znane podwarszawskie letniska, skoro te zakładane pod włókienniczą stolicą zwały się
czasem "Nowym Otwockiem". Pierwszą, jak się zdaje, najbliższą Łodzi osadę letnią o ambicjach uzdrowiskowych założono
w Inowłodzu. Już w 1887 r. na wystawie higienicznej w Warszawie zalecano pobyt w owym historycznym miasteczku nad
Pilicą nie tylko na letni wypoczynek, ale i dla wzmocnienia zdrowia "dla osób osłabionych, anemicznych itp.". Sławę tutejszego letniska
utrwaliły pamiętne strofy z "Kwiatów polskich" Juliana Tuwima:
"Takie letnisko. Jedno słowo:
Wypisz - wymaluj - Soplicowo".
Inowłodzkie uroki, zachwyty przyrodą, wakacyjne flirty i wdzięk zasłyszanych tu ludowych
pieśni obudziły w młodzieńczym Tuwimie poetę. Jakże nie cenić tych miejsc po stu latach!
"Moda letniskowa" ogarniała na początku XX w. coraz liczniejsze grona łodzian i w 1904 r. Stefan Gorski mógł
stwierdzić w "Łodzi spółczesnej": "Pięknie wystawione letniska szerokim wieńcem otaczają bliższe i dalsze okolice Łodzi". Największą
sławę zyskały Popioły w Rudzie Pabianickiej, Tworzyjanki pod Brzezinami, Wiśniowa Góra pod Andrzejowem oraz pobliskie
Gałkówek i Justynów, dalej: Głowno za Strykowem, Rąbień pod Aleksandrowem, a także takie osady, które teraz mieszczą się
w granicach Łodzi, jak Radogoszcz, Rogi, Arturówek. Zaliczały się do osad wczasowych nawet Chojny, które trudno dziś
podejrzewać, że w 1906 r. reklamowały się jako miejsce "zakładu hydropatycznego-leczniczego dla chorych nerwowo" z ogrodami
owocowymi i parkiem.
Dopiero w latach dwudziestych XX w. podjęto działania wokół zakładania specjalnych miast-ogrodów,
nawiązujących do głośnej idei Ebenezera Howarda z końca XIX w. Zgodnie z założeniami angielskiego
reformatora działki pod domy dla letników miały zachowywać w największym stopniu naturalny drzewostan
i być otoczone lasami i parkami. Tak zaplanowano miasta-ogrody w Tuszynie, Grotnikach,
Sokolnikach, Kolumnie pod Łaskiem i w Łagiewnikach, choć w tym ostatnim przypadku ambitnych projektów
nie udało się do końca zrealizować.
Najzamożniejsi łódzcy przemysłowcy nabywali niedaleko miejsca swych kwitnących interesów większe
posiadłości ziemskie i stawiali bardziej okazałe letnie siedziby, jak Poznańscy na
Kozinach, Herbstowie w Sokolnikach, Heinzlowie w Radogoszczu (późniejszy Julianów), Silbersteinowie
w Lisowicach a Eisertowie w Hucie Dłutowskiej. Jedynie Scheiblerowie wyłamali się z tej
tradycji - popieranej nawet przez niemieckojęzyczną prasę jako wyraz lokalnego patriotyzmu - i swój wspaniały letni
pałac wznieśli w Blumerode na pruskim wówczas Śląsku.
Materiał przygotowany na wystawę obejmuje 25 podłódzkich miejscowości letniskowych. Sesje
zdjęciowe i badania terenowe odbywały się głównie jesienią 2006 i wiosną 2007 roku. Ich plonem
jest blisko 180 fotografii ukazujących obecny stan zabytkowych willi, nieco większych domów przeznaczonych
na wynajem i pensjonatów oraz otaczających ich krajobrazów. Uzupełnia je 30 fotografii archiwalnych,
na których można zobaczyć dawny wygląd letnisk i letników. I jedni i drudzy odchodzą już w
przeszłość. Cykl zdjęć dotyczących domu w Gałkówku, rozebranego niemal na oczach fotografa,
brzmi jak podzwonne dla tego znikającego świata dawnego budownictwa. A przecież są to budowle
niepowtarzalne, nierzadko uderzające fantazją i bogactwem pomysłów architektoniczno-zdobniczych.
Mamy tu bowiem i najpopularniejszy typ drewnianego szwajcarskiego "szaletu" i angielski "cottage" i
reminiscencje zakopiańszczyzny czy staropolskiego dworku oraz malownicze secesyjne wille i modernistyczne "kubiki".
Dla odtworzenia specyficznej obyczajowości letniskowej pokazane zostały także dawne akcesoria
letniej mody, utensylia podróżne, meble ogrodowe, warsztat malarza-plenerysty i podłódzkie obrazy
pejzażowe oraz historyczne sprzęty sportowe i gry.
Nim wyruszymy na wakacyjne wilegiatury, a niektórzy szczęśliwcy na swoje działki i "dacze",
zobaczmy, jak wyglądały podłódzkie letniska sprzed wieku i ówczesne rozrywki. Być może okaże się, że wiele letnich upodobań ma
dosyć odległą genezę. Warto dbać o te pamiątki przeszłości i tak, jak to się dzieje już z podwarszawskimi letniskami,
otoczyć je troskliwą opieką.
Wiesława Jordan


[ POWRÓT ]