Karta gwarancyjna gramofonu WG 460

Obiekt: karta gwarancyjna wyrobu przemysłowego
Sygnatura: MMŁ/HW/2109
Czas powstania: 1971 rok
Technika: druk
Materiał: papier niskiej klasy z dużą zawartością ścieru drzewnego
Wymiary: format zbliżony do A5 (po złożeniu)
Miejsce wykonania: Łódź
Stan zachowania: dobry, bez przebarwień i naddarć, z nielicznymi zagięciami

26 sierpnia 1971 roku nieznany z nazwiska mieszkaniec naszego miasta stał się właścicielem nowoczesnego urządzenia radiotechnicznego wyprodukowanego w Przedsiębiorstwie Państwowym Wyodrębnionym, mieszczącym się w Łodzi przy ulicy Wróblewskiego 16/18. Jak mogą się domyślać miłośnicy zabytków techniki, był to gramofon elektryczny z łódzkiej „Foniki” – funkcjonującej wtedy pod nazwą „Łódzkie Zakłady Radiowe”.

Śladem tego doniosłego (bez wątpienia przynajmniej dla nabywcy) wydarzenia jest zachowana w zbiorach Muzeum karta gwarancyjna na gramofon WG-460, wystawiona przez placówkę handlu detalicznego „śródmiejski PSS 1001 drobiazgów”. Datę i miejsce zakupu potwierdzają pieczęcie tuszowe odbite na formularzu gwarancyjnym.



Druki użytkowe tego typu drukowane były zwykle zbiorczo dla wielu odmian danego wyrobu. Podobnie jest i w przypadku kart wystawianych przez „Fonikę”. Numer modelu gramofonu nanoszono przy pomocy stempla, natomiast numer fabryczny danego egzemplarza stanowił odrębną naklejkę – prawdopodobnie jak wskazują ślady oddarcia – pochodzącą z bloczku numerów seryjnych, będącego pod kontrolą odpowiedniego wydziału wytwórni. Kolejne informacje podane na karcie to data produkcji – lipiec 1971 – oraz okrągły stempel KT (kontroli technicznej), który potwierdza, że karty tego typu wypełniane były częściowo jeszcze w miejscu produkcji. Wszystkie opisane powyżej informacje znajdują się na pierwszej stronie broszury, pozostałe karty zajęte są przez kupony zlecenia napraw gwarancyjnych.

Szczęśliwy nabywca – a pamiętać należy, że że pozyskiwanie dóbr materialnych w okresie PRL-u nie należało do najłatwiejszych i często wymagało poświęceń, cierpliwości, stania w kolejce, a odebrane urządzenie nie musiało wcale być wolne od wad fabrycznych – zakupił swój gramofon z gwarancją udzieloną przez producenta na jeden rok (stempel w górnej części karty). Co ciekawe, przewidywano również gwarancje dwuletnie, jednak obowiązywały jedynie dla gramofonów G 430 oraz G 250, czyli samych mechanizmów bez obudowy (przy czym były to konstrukcje starsze, innego typu niż opisywany model WG-460, ówcześnie najnowocześniejszy na rynku). Gramofony w obudowach walizkowych lub skrzynkowych, zarówno ze wzmacniaczami, jak i bez nich, objęte były jedynie gwarancją roczną, natomiast same „lampy elektronowe odbiorcze” objęto gwarancją tylko na pół roku.

Krótka gwarancja na „lampy” była częściowo uzasadniona. Elementy te, powszechnie stosowane w sprzęcie elektronicznym zanim nastała era półprzewodników, były stosunkowo nietrwałe. Podczas użytkowania ulegały wypaleniu – stopniowo traciły swoje właściwości elektryczne. Z drugiej strony – nawet według ostrożnych szacunków zaczerpniętych na potrzeby tego opracowania z portali zrzeszających miłośników dawnych technologii – odczuwalny spadek parametrów nie powinien nastąpić przed upływem kilku tysięcy godzin nieprzerwanej pracy. Idąc za tym, użytkownik musiałby każdego dnia słuchać muzyki przez przynajmniej jedenaście godzin, aby doprowadzić w ciągu pół roku do znacznej degradacji lamp we wzmacniaczu. Inną kwestią była słaba jakość lamp dostarczanych przez podwykonawców dużych zakładów radiotechnicznych, o której wzmiankowano nawet w polskich kronikach filmowych. Tymczasem muzealna karta gwarancyjna nie ma wyciętych żadnych kuponów, a więc ten konkretny egzemplarz musiał okazać się niezawodny – albo ewentualne uszkodzenie powstało po wygaśnięciu okresu gwarancyjnego…

Sam gramofon WG-460, którego niezawodność gwarantowała „Fonika” omawianą kartą, zaprezentowano go po raz pierwszy na Targach w Poznaniu w 1970 roku. W lipcu 1971 roku sprzęt ten był więc nowością i był to pierwszy rok jego obecności na rynku. Pomimo pewnych podobieństw technicznych do gramofonów produkowanych w Łodzi wcześniej – model ten stanowił duży krok w stronę nowoczesnych rozwiązań i dawał nie tylko lepszą jakość odsłuchu płyt niż w przypadku dotychczas produkowanych modeli “Bambino” i podobnych, ale przede wszystkim nie był tak szkodliwy dla delikatnych winylowych krążków jak jego poprzednicy.

Mniejsze zużycie i zdzieranie płyt podczas odtwarzania osiągnięto projektując nowe, stosunkowo lekkie ramię oraz regulowaną przeciwwagę równoważącą ciężar przetwornika. Jednak sam przetwornik (element gramofonu zamieniający ruch igły na sygnał elektryczny) nadal oparty był na kryształku piezoelektrycznym – era przetworników magnetycznych (o lepszych parametrach akustycznych) miała nadejść dopiero wraz z falą zachodnioeuropejskich licencji. Również napęd talerza i regulację jego prędkości zrealizowano tu za pomocą gumowych rolek przenoszących energię z silnika – podobnie jak w dotychczasowych konstrukcjach „Foniki”.

Obok WG-460 produkowano równolegle G-450 „Delta”. Dziwi trochę brak oddzielnej nazwy handlowej dla drugiego modelu z tej rodziny technicznej – same oznaczenia cyfrowe były jednak (i nadal są) szeroko przyjęte w technice audio. Z drugiej strony G-450 to również oznaczenie modelu samego mechanizmu gramofonu, co uświadamia, że w Łódzkich Zakładach nazewnictwo stosowano dość umownie i niekonsekwentnie.


Oba gramofony były bardzo zbliżone konstrukcyjnie, oba wbudowane były fabrycznie w drewnianą obudowę skrzynkową, jednak „Delta” była urządzeniem pozbawionym wzmacniacza – typu „deck”. Za to mogła być wyposażona w stereofoniczny przetwornik piezoelektryczny, przy czym sygnał musiał być przetworzony przez odrębny wzmacniacz stereofoniczny dopasowany do parametrów tego typu przetwornika. WG-460 posiadał wbudowany monofoniczny wzmacniacz lampowy o mocy kilku watt, stąd na jego przedniej ścianie trzy pokrętła regulacyjne: siły głosu, tonów niskich i wysokich. Do gramofonu dostosowano wzorniczo kolumnę głośnikową typu A—12, która według niektórych źródeł była integralną częścią zestawu WG-460. Nie potwierdza jednak tego karta gwarancyjna na której brak jakiejkolwiek informacji o obecności głośnika.

Konstrukcja tego gramofonu stanowi ważne świadectwo swojego czasu. Była kolejnym krokiem ewolucji pewnej myśli technicznej, rozwijanej mniej lub bardziej samodzielnie przez łódzkich konstruktorów w latach 50. i 60. XX wieku. Niedługo później polski przemysł zalała fala licencji, co w przypadku łódzkiej Foniki przyniosło krok wstecz – skupienie się na produkcji niemieckiego gramofonu „Mister hit”, któremu konstrukcyjnie bliżej było do rozwiązań epoki „Bambina”. Pewne ślady pomysłów zastosowanych w modelu 450 i 460 można natomiast odnaleźć w modelu 600, kultowym „Fonomasterze” i ich następcach – polskich gramofonach klasy hi-fi. To właśnie wtedy drogi gramofonów popularnych i modeli skierowanych do bardziej wymagającego użytkownika rozeszły się bezpowrotnie.

Niestety, zachowana w muzealnym pudełku karta nie opowie nam już nic więcej i nie dowiemy się co stało się z gramofonem którego jakość miała gwarantować. Zapraszamy jednak już za kilka miesięcy do siedziby Muzeum Miasta Łodzi, przy ul. Ogrodowej, gdzie przygotowywana jest wystawa „Z dziejów łódzkiej elektroniki”, na której wypróbujemy wspólnie ze zwiedzającymi wiele modeli łódzkich gramofonów i wzmacniaczy, wprowadzimy sporą dawkę niskich tonów do muzealnych galerii i opowiemy niejedną wspaniałą historię o starych dobrych czasach…

zapraszają
Tomasz Kochelski
dr Marcin J. Szymański

Drukuj Share on FaceBook