Fotografie teatralne

Obiekt: fotografie teatralne
Sygnatura: MMŁ/T/1978-2004
Czas powstania: 1979 rok
Autor zdjęć: Jerzy Neugebauer
Tytuł realizacji: „Biedermann i podpalacze”
Autor sztuki: Max Frisch
Miejsce premiery: Teatr Powszechny Łódź
Data premiery: 24-03-1979
Reżyseria: Lidia Zamkow
Przekład: Irena Krzywicka, Jan Garewicz
Scenografia: Mariusz Chwedczuk
Muzyka: Bogdan Pawłowski

Obsada:
Gottlieb Biedermann – Bohdan Sobiesiak
Babette, jego żona – Barbara Połomska
Anna, pokojówka – Halina Miller
Schmitz, zapaśnik – Ireneusz Karamon
Eisenring, kelner – Jerzy Korsztyn
Koryfeusz chóru strażaków – Michał Szewczyk
Strażacy – Leszek Benke, Zbigniew Bielski, Andrzej Fogiel, Mieczysław Antoni Gajda

„«Mądre przyjemności» Lidii Zamkow”

Lidia Zamkow: „Reżyseria wymaga bezwzględnego narzucania swojej woli ogromnemu zespołowi ludzi. Trzeba umieć przekonać i zamysł przeprowadzić”.

Niewiele się w tej kwestii zmieniło. Może poza tym, że ów „niekobiecy” zawód coraz częściej kobiety wykonują. Społeczny i środowiskowy odbiór reżyserek jest jednak zupełnie inny niż wówczas, gdy Lidia Zamkow reżyserowała, grała w reżyserowanych przez siebie sztukach, tłumaczyła teksty, które chciała zrealizować, prowadziła teatr, prezentowała monodramy. To, co dziś wydaje się oczywiste, wtedy było powodem do uznania jej za teatralną „buntownicę” [1]. Choć może jej samej bliższe byłoby stwierdzenie, że teatr, który uprawiała był po prostu „niewygodny”, „uwierał” zarówno widzów, jak i krytykę – nie lubiła „spektakli grzecznych i kulturalnych”, uważała, że „cel sztuki – to prowokować, wywoływać sporne sądy, pobudzać do dyskusji” [2]. W jednym z wywiadów mówiła: „praktykuję w teatrze ambulatorium, do którego codziennie przychodzi około tysiąca potencjalnych pacjentów” [3]. Nie rozwinęła tej metafory, przywołując ją jedynie w kontekście rodzajów teatru uprawianych przez wybitnych polskich twórców. Mówiła o nich z szacunkiem, podkreślając dokonania i wartość istnienia różnych estetyk. Siebie w tej konstelacji lokowała w opozycji do teatru laboratorium (Jerzego Grotowskiego), „gdzie odbywa się praca naukowa” [4].

Jej teatralne „ambulatorium” działało bowiem zgodnie z rygorami „pomocy doraźnej”, wymagającej odwagi, szybkiego, często bezkompromisowego podejmowania decyzji, nieszablonowego sposobu myślenia, a jednocześnie znajomości realiów oraz dużej wrażliwości i szacunku do człowieka, który się w nim zjawiał. Niezależnie od tempa pracy najważniejsze było postawienie diagnozy, często w sposób, który przełamywał schematy, który prowokował spory i dyskusje.

W audycji „Głos mają twórcy” [5] reżyserka, mówiąc o swojej pracy, użyła określenia „moje mądre przyjemności”, wyjaśniając, że odnosi to do czynności, które wiążą się z wykonywanym przez nią zawodem: „A więc najpierw jest temat, potem szukanie tekstu (…) i właściwych słów. W nazwie – moje mądre przyjemności – drugi człon tego określenia oznacza znalezienie formy, własnego obrazu (…). Stworzenie własnego obrazu dla poparcia procesu myślowego, to już reżyseria, to już zawód”. [6]

Interesowały ją konkretne tematy i zagadnienia, nie uznawała teatru bez tekstu. W literaturze, nie tylko dramatycznej, poszukiwała idei czy problematyki, która byłaby wyzwaniem intelektualnym, moralnym i realizacyjnym. Jeśli jakiś temat ją nurtował, sięgała po bardzo różnorodny materiał literacki i na jego podstawie przygotowywała kolejne przedstawienia: „czasami nie wystarcza mi jedno przedstawienie, wtedy powstają serie spektakli poświęconych jednemu tematowi” [7]. W ten sposób powstał np. cykl poruszający problem władzy: „Imiona władzy” (1957), „Kaligula” (1963), „Indyk” (1961), „Makbet” (1966). Podejmowała również inne wątki, np. dotyczące rewolucji, nonkonformizmu, „nowych praw moralnych” – zawsze koncentrując się na tym, co może sprowokować ożywioną dyskusję, co przełamie „ospałość” intelektualną i moralną odbiorcy. Apogeum oburzenia i kontrowersji osiągnęła wystawiając „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Nie bała się eksperymentów i odważnych decyzji, toteż zrealizowane przez nią w 1969 roku w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie przedstawienie, w którym debiutowała Anna Dymna, po latach podkreślająca, że narodziła się jako aktorka dzięki Lidii Zamkow [7] – całkowicie zrywało z dotychczasową tradycją interpretacyjną utworu i konwenansem odbiorczym. W sprawie dokonanego przez Zamkow „okaleczenia” dramatu Wyspiańskiego toczyła się ogólnopolska dyskusja! [8]

Lidia Zamkow wyraziła jeszcze wiele – także z dzisiejszej perspektywy – prowokacyjnych, odważnych i niepozwalających na obojętność opinii. Nie tylko na scenie, ale także w wywiadach. Współcześnie, za buńczuczne i prowokacyjne mogłyby uchodzić jej bezkompromisowe deklaracje, że reżyser to „nie jest kobiecy zawód i emancypacja niewiele ma tu do powiedzenia” oraz, że „Nie jest to praca dla kobieciątka”. Wobec tak postawionej tezy trudno nie mieć zdania, trudno poprzestać na kurtuazyjnym milczeniu. Niemożliwa również wydaje się uogólniona odpowiedź, nie przepuszczona przez samego siebie – uczciwie, odważnie, bez taryfy ulgowej. I na tym zależało Lidii Zamkow.

Nie powinien więc dziwić fakt, że lektura wywiadów, których udzieliła, listów, skryptów, recenzji i programów teatralnych do jej spektakli, wspomnień aktorów, którzy z nią współpracowali, dokumentacji fotograficznej przedstawień – działa jak wieloosobowa „burza mózgów”: uruchamia jakiś nieprzeczuwany dotąd potencjał. Przypomina pasjonującą rozmowę, pełną sporów, a jednocześnie chęci zrozumienia argumentów drugiej strony. Trudno uwierzyć, że odbywa się jedynie za pośrednictwem zachowanych dokumentów! Zapewne dlatego rodzi uczucie niedosytu, nieodpartą chęć bezpośredniej konfrontacji. Zobaczenia „na żywo” choćby jednego spektaklu. Wbrew wiedzy i rozsądkowi, dającym do zrozumienia, że to niemożliwe – Lidia Zamkow zmarła 19 czerwca 1982 roku.

W lipcu przypada rocznica jej urodzin [9] – kolejny pretekst do spotkania, które już się nie wydarzy, a jednocześnie wciąż się dzieje. Tym razem jego ramy wyznaczają stare fotografie teatralne – wykonane przez znakomitego łódzkiego fotografika – Jerzego Neugebauera. Są nie tylko dokumentacją ostatniego spektaklu wyreżyserowanego przez nią w 1979 roku w Teatrze Powszechnym w Łodzi, ale także swoistym reportażem, którego Lidia Zamkow jest niekwestionowaną bohaterką. Na zdjęciach widać jej zaangażowanie, pasję, dociekliwość i uwagę, z jaką prowadzi aktorów pracujących nad sztuką Maksa Frischa „Biedermann i podpalacze”. Ale przy bardziej uważnym oglądzie tych zdjęć można także dostrzec samotność i zmęczenie reżyserki, siedzącej w półmroku na pustej widowni. Gdyby chcieć zatytułować te fotografie, na których jest tylko ona, można nie bez ryzyka uwikłania w sentymentalizm, ale za to z dużą dozą uwagi i wyczulenia na bliską jej tematykę samotności człowieka i artysty – odwołać się po raz kolejny do jej słów: „A więc patrzę z oddalenia na teatr, na moje w nim sukcesy i klęski (…)”.[10]

Opracowanie: Katarzyna Kuropatwa-Pik, Pracownia Teatru (Dział Kultury)

Przypisy
1. A. Narębska, „Buntownica Lidia Zamkow”, „Dialog” 2003, nr 11.
2. „Cel sztuki: prowokować” z Lidią Zamkow rozmawia Krystyna Starczak, „Pomorze” 1972 nr 4, przedruk: „Didaskalia” 2013, nr 113.
3. „Nie uznaję teatru bez tekstu” z Lidią Zamkow rozmawia Krzysztof Miklaszewski, „Scena” 1971 nr 1. przedruk: „Didaskalia” 2013, nr 113.
4. Tamże.
5. „Głos mają twórcy”, Rozgłośnia Polskiego Radia w Krakowie, 06.02.1972.
6. Tamże.
7. Zob. E. Baniewicz, „Dymna”, Wyd. Marginesy, Warszawa 2014.
8. Zob. http://ninateka.pl/kolekcja-teatralna/material/wesele-lidia-zamkow
9. Lidia Zamkow urodziła się 15 lipca 1918 r. w Rostowie nad Donem, zmarła 19 czerwca 1982 r. w Warszawie. Jest pochowana na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Początki kariery teatralnej i ostatnie realizacje Lidii Zamkow związane były z Łodzią. Tutaj studiowała pod okiem Leona Schillera reżyserię teatralną w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, a jako aktorka występowała w Teatrze Wojska Polskiego. Jej reżyserski debiut miał miejsce  na scenie Teatru Powszechnego TUR w 1948 roku. Była to „Omyłka” B. Prusa. Później pojawiała się w Łodzi gościnnie, reżyserując w Teatrze Powszechnym m.in. „Zmartwychwstanie” wg Lwa Tołstoja (1977), „Lot nad Kukułczym gniazdem” (1978), w którym szlify aktorskie zbierali m.in. Zofia Uzelac i Bronisław Wrocławski, oraz wspomnianą powyżej sztukę „Biedermann i podpalacze” (1979).
10. „Głos mają twórcy”, dz. cyt.

lidia zamkow-2_009lidia zamkow-3_018lidia zamkow-4_030lidia zamkow-5_044
lidia zamkow-6_049lidia zamkow-7_058lidia zamkow-8_073lidia zamkow-8_077
zamkow1zamkow2zamkow3

Drukuj Share on FaceBook