Aparat fotograficzny Jerzego Kosińskiego

Przedmiot: Małoobrazkowy aparat fotograficzny
Producent: Leica Camera AG, Niemcy
Technika: wyrób przemysłowy

„Dwunasta w południe. Półkolisty wybetonowany plac przypomina rozpaloną patelnię. Dwie kondygnacje płaskich schodów wiodą w dół nad brzeg Hudsonu. Wątłe krzewy obumierają od słońca i spragnione trawy żółkną coraz bardziej. Obwieszona futerałami aparatów postać mojego towarzysza zwabiła kilku murzyńskich chłopców. Przystanęli na schodach w bezpiecznej odległości — obserwują nas.
- Tak, tu będzie najlepiej, słońce tam, ty tu, najlepiej na schodach, poczekaj, za chwilę powiem ci dokładnie, gdzie masz stanąć.
Wymotywał się ze skórzanych pasków otaczających mu ramiona i szyję, ułożył aparaty na betonie obok swoich nóg. Ze skórzanego futerału wydobył trójnogi postument, przez chwilę mocował się z zawiasami, a kiedy poddały się uciskowi palców podciągnął postument wzwyż.
- Stań sobie tam, o tam”.
Halina Poświatowska, Niebieski Ptak, „Życie Literackie”, nr 38, 1966.

W opowiadaniu Haliny Poświatowskiej „Niebieski Ptak” poetka opisała swoje amerykańskie spotkanie – „prawie-romans” – z jednym z najbardziej kontrowersyjnych polskich pisarzy, Jerzym Kosińskim, aparat fotograficzny stał się głównym rekwizytem charakteryzującym Kosińskiego, a także ogniskową przez którą widać wzajemne relacje obu postaci. Poświatowska przebywająca w Ameryce na stypendium zapamiętała go właśnie jako wysokiego, szczupłego mężczyznę, dźwigającego ze sobą kilka aparatów fotograficznych: „Obserwowałam go kątem oka. Wyjmował z futerału aparat. Przykucnięty nad betonową patelnią, drobny, ciemny punkt skupiający na sobie słońce. Wąskie plecy zaokrąglone, kolana długich nóg sięgające niemal podbródka, ciemna plama włosów. Chciałabym je dotknąć tak, jak dotyka je w tej chwili słońce, chciałabym wpić w nie obydwie ręce - palce rąk, całować. Przeciągnęłam językiem po spieczonych wargach. Wstał, podniósł się lekko, zwinnie i znowu był szczupły i wysoki - czarny wykrzyknik na białym tle - słońce obrysowywało go ostrym konturem. Umieścił aparat troskliwie na postumencie, przymocował i dopiero po skończonej operacji, znowu pochylony nad postumentem - spojrzał na mnie”.

Tłem dla ich rozmów, a także sesji zdjęciowych był upalny latem Nowy Jork: parki, nadbrzeża, malowniczo intrygujące, nieoczywiste miejsca - takie jak odrapany płot koło portu na Zachodniej Trzydziestej, oblepiony plakatami Marilyn Monroe, May Britt i innych pin-up girls.

Poświatowska napisała swoje opowiadanie – wspomnienie spotkania z Kosińskim bezpośrednio po lekturze „Malowanego Ptaka”, który był dla niej szokująca lekturą. Jednak to właśnie ta książka przyniosła Kosińskiemu sławę.  Był jedynym polskim pisarzem, który zrobił międzynarodową karierę. Do tego stopnia stopił się z nowym środowiskiem, że w wielu opracowaniach, np. w Encyklopedii Brittanica figuruje jako „american writer”, pisarz amerykański.

Urodzony w Łodzi 14 czerwca 1933 roku w rodzinie żydowskiego przemysłowca Mieczysława (Mojżesza) Lewinkopfa i Elżbiety Linieckiej Weinreich, Kosiński II wojnę światową przeżył we wsi Dąbrowa Rzeczycka nieopodal Sandomierza. Wtedy też na podrobionym akcie Chrztu Jerzego znalazło się nowe nazwisko: Kosiński. Okrucieństwo i strach tamtego czasu pisarz zmitologizował w mieszającym elementy autobiograficzne z fikcją, a Holokaust z seksualną perwersją i przemocą „Malowanym Ptaku”.

Fotografia była dla pisarza rodzajem szkicownika, zbieraniem obserwacji i strukturyzowaniem świata. Fotografować zaczął wcześniej niż pisać, już w czasie nauki w gimnazjum. Jego pierwszym aparatem był Kodak otrzymany od kolegi z klasy. Kosiński robił nim zdjęcia do szkolnej gazetki  - wcześniej musiał przygotowywać collage z ilustracji z zagranicznych magazynów. Po studiach na wydziale nauk politycznych i historii (1950-1955) Uniwersytetu Łódzkiego został asystentem w Instytucie Historii i Socjologii PAN, wtedy również na powrót zajął się fotografią.

Wówczas też spotkał fotografa Jerzego Neugebauera, który stał się jego nauczycielem i mentorem, a z czasem też współpracownikiem. Kosiński fotografował akty, w ramach cyklu „Chwasty wojny” utrwalał powojenny krajobraz pełen ruin domów, najczęściej jednak wychodził z aparatem na ulicę, żeby przez obiektyw obserwować ludzi i ich samotność w tłumie. Jego czarno-białe, graficzne zdjęcia wpisywały się w socjologiczny nurt fotografii krytycznej lat 50., z którym łączono wówczas także  m.in. Jerzego Lewczyńskiego i Zbigniewa Dłubaka.
Szybko zaczął odnosić sukcesy:  został członkiem światowych stowarzyszeń fotograficznych, a jego prace były pokazywane w łódzkim oddziale Polskiego Towarzystwa Fotograficznego, a także  na wielu międzynarodowych wystawach m.in. w Wielkiej Brytanii, we Włoszech i w Japonii.
Wkrótce po  pierwszej indywidualnej wystawie w Galerii Krzywe Koło w Warszawie w 1957 r. Kosiński wyjechał do Nowego Jorku i tam już pozostał. Studiował socjologię na Columbia University, był stypendystą Guggenheima (1967), Forda (1968) i American Academy (1970).

Tak jak opisała to Poświatowska, w Stanach zjednoczonych nadal zajmował się fotografią, jednak wkrótce na pierwszy plan zaczęło wysuwać się pisarstwo. Po sukcesie kolejnych powieści stał się częścią nowojorskiej bohemy, wykładał  literaturę amerykańską m.in. na Uniwersytecie w Princeton (1969-1970) i Yale (1970-1973), sprawował funkcję prezesa amerykańskiego PEN Clubu (od 1973 r.).  Jego książki zdobywały wiele prestiżowych nagród, np. National Book Award (1969).

Sam oba nurty swojej twórczości – literaturę i fotografię - połączył w przedmowie do katalogu swojej ostatniej wystawy „Wczesne fotografie. Polska i Rosja 1950-1957” w nowojorskiej Andre Zarre Gallery w 1988 r. Posługując się tak chętnie używana przez siebie formą bon-motu napisał tam:  „istota każdej z tych sztuk polega na ruchu, w literaturze od abstrakcji do konkretu, w fotografii od konkretu do abstrakcji”.

Zmarł śmiercią samobójczą w 1991 w Nowym Jorku.

W Muzeum Miasta Łodzi w części Muzeum stanowiącej Panteon Wielkich Łodzian znajduje się Gabinet  Jerzego Kosińskiego.  W nim, obok prezentacji  jego dorobku literackiego, dokumentów, archiwum fotografii rodzinnych, wycinków prasowych pokazujących recepcję jego twórczości, a także przedmiotów osobistych takich maszyna do pisania, elegancki frak, kompletny strój do polo czy kombinezon narciarski jest też prezentowany należący do pisarza aparat fotograficzny legendarnej, istniejącej od 1913 roku niemieckiej  marki Leica - model Leicavit o nr 515971 z celownikiem lunetowym i  obiektywem SUPER-ANGULON. Obok można oglądać powstałe jeszcze w Łodzi fotografie autorstwa Kosińskiego.

Opracowanie: Marta Skłodowska, Dział Kultury

Drukuj Share on FaceBook