Kolekcja materiałów piśmiennych i biurowych
W zbiorach naszego muzeum znajduje się ciekawa, acz skromna kolekcja przedmiotów służących do pisania i liczenia. Są to pióra, ołówki, przyborniki do pisania, kałamarze, przyciski i noże do papierów, tłoki pieczętne, pieczątki, maszyny do pisania i liczenia, pochodzące z łódzkich biur i mieszkań. Dostępne były w łódzkich sklepach i składach z materiałami piśmiennymi, często wyprodukowane w miejscowych fabrykach lub warsztatach rzemieślniczych.
Pismo jest sposobem porozumiewania się stosunkowo nowym, w porównaniu z mową. Najstarsze teksty pisane pismem klinowym, odnaleziono w Sumerze, pięć tysięcy lat temu. Piór ptasich, zwłaszcza gęsich, zaczęto używać w VI wieku n.e., a dopiero w XIX wieku odkryto przyrząd złożony z obsadki i stalówki, zachowując nazwę pióra. Podobnie jak ołówki, były one narzędziem luksusowym i wykonane były nieraz z niebywałym kunsztem, z drogocennych materiałów, często ze złotej blachy, zdobiono emalia i drogimi kamieniami lub filigranową dekoracją ze szlachetnych metali. Na pocz. XX w. stosowano bardzo modne wówczas masy plastyczne. Pod koniec XIX w. produkowano już pióra "wieczne" i ołówki automatyczne. Często luksusowe pióra miały złote stalówki, numer seryjny i sygnaturę firmy.
W naszych zbiorach posiadamy zarówno obsadki drewniane ze stalówkami, jak też przedwojenne pióra wieczne, wykonane z masy plastycznej oraz ołóweczki automatyczne. Niektóre z nich należały do znanych postaci literatury polskiej np. pióro, którym pisał Julian Tuwim, czy długopis Jerzego Kosińskiego. Ciekawostką jest specjalna szczoteczka do czyszczenia stalówek oraz maszynka na korbkę służąca do ostrzenia ołówków.
Również przyborniki na biurko mają starożytny rodowód. Pierwszy odnaleziony kałamarz pochodził z Pompejów. Zestaw wchodzący w skład przybornika pozostawał niezmienny i zawierał najczęściej prócz kałamarzy, łódki na gęsie pióra, nożyczki do ich ostrzenia, piasecznicę do suszenia atramentu (pojemnik na piasek lub kredę), z czasem wypartą przez suszkę oraz stemple i wosk do pieczętowania. Początkowo występowały samodzielnie, dopiero w czasach nowożytnych powiązano te elementy wspólna podstawą, która pełniła jednocześnie funkcje łódki na pióra.
Materiał, z jakiego wykonywano przyborniki bywał różny, najczęściej był to marmur, brąz, mosiądz, cyna lub metal srebrzony. Formy od prostych geometrycznych, ewoluowały do bardzo ozdobnych przedstawień alegoryczno-symbolicznych, z bogatą dekoracją, zróżnicowanych stylowo, wykonywanych przez najwybitniejszych złotników.
Kolekcja nasza zawiera zarówno proste szklane kałamarze, jak też bardzo ozdobne, np. wykonany ze srebra w 1886 r. na zamówienie dla Henryka Grohmanna, o bogatej symbolicznej dekoracji reliefowej, plastycznej i grawerowanej. Jest też kilka kałamarzy o pięknej secesyjnej formie srebrnych lub srebrzonych, cynowych i mosiężnych. Do ciekawych należy z pewnością rosyjski komplet na biurko wykonany z żeliwa, o 14 elementach (włącznie z figurką diabła), a także neoempirowy mosiężny zestaw wykonany w pracowni Braci Łopieńskich ok. 1915 r.
Początki mechanizacji warsztatu pisarskiego i prac biurowych datują się na lata 80. XIX w. Pierwsi Amerykanie skonstruowali maszyny do pisania, produkowane seryjnie już w latach 70. XIX w. w fabrykach Remingtona, Hammonda i w firmie "Underwood" trafiały także już w latach 80. na rynki polskie i łódzkie. Najstarsze, pochodzące z naszej kolekcji to maszyna bębenkowa firmy Gundke, ciekawy model Mignon (z ręcznym wskaźnikiem liter), firmy A.E.G., która miała przedstawicielstwo w Łodzi przy ul. Piotrkowskiej, Remington z czcionkami i cięgłami drewnianymi oraz kilka maszyn z lat międzywojennych niemieckiej firmy Adler (Orzeł), która także miała swoje przedstawicielstwo w Łodzi przy ul. Cegielnianej (Jaracza) i Wólczańskiej oraz berlińskiej fabryki "Orga" i "Groma" z Chemnitz. Jesteśmy także w posiadaniu maszyny marki Olympia, na której pisał Jerzy Kosiński.
Znacznie później zaczęły się pojawiać na ziemiach polskich arytmometry, pod koniec XIX i na pocz. XX w. zaczęto je produkować w Warszawie u Lilpopa, Raua i Loewensteina, w fabryce Fajansa i Gerlacha.
Posiadamy kilka takich maszynek do liczenia: wiedeńskiej firmy Bunzel, prawdopodobnie z końca XIX w., "kręciołek" na korbkę firmy "Astra" z Chemnitz, z okresu międzywojennego i mały kalkulator amerykańskiej firmy "SuN". Pierwowzorem przyrządów liczących były tradycyjne liczydła, spotykane jeszcze bardzo rzadko do dziś, zwłaszcza za wschodnią granicą. W kolekcji naszej znalazł się piękny egzemplarz, wykonany z hebanu i kości słoniowej - dawna własność rodziny Poznańskich.
|